Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Co się dzieje, gdy gasną światła.

Od jakiegoś czasu, z powodów, nazwijmy to zawodowych, dośc intensywnie wczytuję się w literaturę młodzieżową. Czytając naszła mnie pewna refleksja, uznałam, że pewien problem jest wart poruszenia- otóż w jaki sposób autorzy (a w zasadzie to autorki, bo ja akurat zamierzam się skoncentrowac na literaturze młodzieżowej tworzonej przez kobiety) poruszają temat seksualności młodych ludzi?

I.Dary Anioła. 
Na blogu ta książka, ta saga, już raz się pojawiła, ale chcę przedstawic ją teraz w tym kontekście. Nie będę opierac się tylko o film, ale o całośc sagi.
Jace od pierwszego spotkania jest zainteresowany Clary. Nie potrafi tego ukryc. Jako Nefilim nie powinien interesowac się Przyziemną (jak sądzi na początku, że Clary nią jest), ale nie potrafi się oprzec temu czemuś, co przyciąga ją do rudowłosej dziewczyny. Zabiera ją do Instytutu, nie potrafi ukryc swojej zazdrości, kiedy widzi zażyłośc między Clary a jej najlepszym przyjacielem Simonem. W końcu wspinając się na wyżyny romantyzmu (co dla chłopaka, który walczy o to, żeby wszyscy postrzegali go jako zimnego, aroganckiego drania, mimo jego wewnętrznej wrażliwości, nie jest łatwe) zaprasza dziewczynę na spotkanie w instytutowej oranżerii. Emocje biorą górę. Intymnośc chwili, piękne otoczenie sprawia, siedemnastolatek i piętnastolatka całują się. Ale tylko, a może i aż, całują się. Nie dochodzi między nimi do niczego więcej. Wracają do sal Instytutu. Jace wyraźnie chce zostac z Clary sam na sam w jej pokoju. Ale autorka nie mówi o tym wprost. Delikatnie sugeruje zamiary Jace'a, gdy ten na pytanie Clary czy nie jest zmęczony odpowiada, że jeszcze nigdy nie był tak rozbudzony. Do niczego nie dochodzi, ponieważ z pokoju Clary wychodzi Simon, który usnął czekając na przyjaciółkę. Atmosfera pada, a Jace ponownie ukrywa się pod maską aroganta. W pierwszym tomie sagi młodzi Nocni Łowcy (bo w końcu okazuje się, że matka Clary- Jocelyn była Nocną Łowczynią podobnie jak jej ojciec Valentine- swoją drogą dośc specyficzne imię dla psychopaty z obsesją na punkcie zabijania) dowiadują się, że są rodzeństwem. Informacja ta szokuje ich, ale nie sprawia, że to co ich do siebie ciągnie przestaje istniec. Clary nie patrzy na Jace'a jak na brata, a Jace nie patrzy na Clary jak na siostrę. W drugim tomie sagi nastolatkowie próbują poukładac swoje relacje. Jednak ich wysiłki są daremne- namiętnośc jaka ich połączyła wciąż płonie. Jace i Clary starają się unikac.  Clary usiłuje wejśc w związek z Simonem- jednak to nie to. Dziewczyna kocha Simona, ale dopiero w pewnym momencie uświadamia sobie, że chęc ucieczki od tego co czuje do Jace pomyliła z zauroczeniem przyjacielem. Dochodzi do ponownego pocałunku między Clary a Jacem. Tym razem zmusza ich do tego Królowa Jasnego Dworu- władczyni faerie. Jednak ten pocałunek nie był aktem fizycznej przemocy- zarówno Clary jak i Jace zatracają się w nim, nie potrafią go przerwac. Wszystko obserwuje Simon, który potem zostaje wampirem.

Clary i Jace uciekają od siebie, ale ich wysiłki są daremne. W trzecim tomie emocje biorą górę. Młodzi Nocni Łowcy przebywając w Idrisie oddają się namiętności. Jednak znowu wszystko kończy się pocałunkiem- bardzo namiętnym, ale pocałunkiem. Ale kto wie, co by się wydarzyło, gdyby bohaterowie w pewnym momencie się nie opamiętali. Autorka pozostawia to domysłom.W trzecim tomie Clary i James dowiadują się, że jednak rodzeństwem nie są. Czyli nareszcie "legalnie" mogą byc razem. Co nie znaczy, że- pozwolę sobie użyc dośc mocnego sformułowania- pakują się sobie nawzajem do łóżka. Ich fizyczne relacje- w czwartym tomie- zaczynają się i kończą na pocałunkach, przytulaniu. Jednak tych czułości nie można nazwac niewinnymi. Co nie zmienia faktu, że nie dochodzi między nimi do niczego więcej. W finale IV tomu Jace przechodzi pod władzę złego Sebastiana i pewnej demonicy przez co staje się, jakby na to nie spojrzec, schwarz charakterem, co nie zmienia miłości Clary do niego. 
Clary robi wszystko, żeby uratowac ukochanego. Nie obawia się "przejśc na czarną stronę mocy"- w końcu "łatwe jest zejście do piekieł". Dziewczyna robi wszystko, aby wyciągnąc Jace'a spod demonicznego wpływu. Czasem jednak zapomina o swojej misji i po prostu dobrze się bawi podróżując z Jace'm i Sebastianem po świecie. Clary napawa się bliskością swojego ukochanego. Paryż. Na kogo nie podziała magia stolicy Francji. Clary i Jace są sami w pokoju. I tu pojawia się pewna niejednoznacznośc. Pod wpływem decyzji Clary Jace musi "wziąc bardzo zimny prysznic", ale w późniejszej rozmowie z Sebastianem Clary zostaje nazwana "łóżkową petardą"- czyżby autorka nie powiedziała nam wszystkiego? A może po prostu Sebastian chciał zdenerwowac Clary.Kwestia interpretacji. Przypominam- w tym momencie sagi Clary ma 16 lat, a Jace 18. 
Jace'owi udaje się wydostac spod demonicznego wpływu. Ale z racji tego, że potrzebny do tego był Miecz Anioła, to chłopak jest- jakby to powiedziec- napromieniowany światłem, przez co on i Clary muszą zapomniec o cielesnych igraszkach poza delikatnym przytulaniem. 
Jakie wnioski? Mimo obecnej erotyzacji kultury autorka Darów Anioła nią nie emanuje, mimo że mając do dyspozycji młodych i pięknych bohaterów mogłaby to robic. Jednak przed tym ucieka, dzięki czemu jej saga nie jest kolejną opowiastką o namiętności nastolatków, ale opowiada historię- miłości silnej, mądrej, potrafiącej czekac, dla której ważniejsze jest uczucie, a nie fizycznośc. 

Związek między Clary a Jace'em nie jest jedynym układem miłosnym w powieści. Przejdę teraz do układu bardziej kontrowersyjnego i miłości znacznie trudniejszej, bo między dwoma mężczyznami- Alec'iem a Magnusem. 


*przepraszam, że to zdjęcie jest takie duże. Uwielbiam postac Magnusa i Prezesa Miau, a to taki mój mały hołd dla nich ;) Mam nadzieję, że zrozumiecie. 

Miłośc homoseksualna nigdy nie była łatwym tematem- czy to w filmie czy w literaturze dlatego tym większe brawa dla Cassandry Care, że zdecydowała się poruszyc ten temat i że zrobiła to z takim smakiem tworząc parę energetyczną, radosną i naprawdę w sobie zakochaną. 
Kiedy poznajemy Alec'a jest on osiemnastoletnim introwertykiem zakochanym w swoim najlepszym przyjacielu Jace. Dlatego też młody Lightwood nie jest w stanie obdarzyc sympatią Clary, ponieważ widzi to co rodzi się między nią a Jacem. Alec jest zdolnym, ale bardzo ostrożnym Nefilim- nigdy nie zabił żadnego demona, ponieważ zawsze koncentrował się na tym, żeby chronic kochającego niebezpieczeństwo Jace'a oraz swoją siostrę Isabel. Magnus jest jego całkowitym przeciwieństwem- ekscentryk z wyglądu, otwarcie mówiący o swoich uczuciach, to on walczył o Aleca, zabiegał o jego względy. Alec w końcu wyleczył się z Jace i zdecydował się związac z czarownikiem. Przy jego boku rozkwitnął. Nabrał pewności siebie, energii, nauczył się uśmiechac i nabrał odwagi- zrozumiał, że ryzykowne decyzje czasem przynoszą najlepsze skutki. Jednak ten związek przegrał walkę z przeszłością Magnusa i nieufnością Aleca.

Casandra Care poruszyła bardzo trudny temat- nie każdy potrafi pisac o homoseksualizmie z taką klasą i smakiem, jak robi to ona. Mimo że w związku Aleca i Magnusa nie brak było czułości, to autorka opisywała je bardzo dobrze- z dużą klasą i wyczuciem.



Seksapil wampira, czyli miłosne podboje Simona Levisa.
Kiedy poznajemy Simona jest typowym przykładem nerda- chudy, ubrany w rozciągnięte T-shirty, w okularach. Chłopak nie widzi świata poza swoimi zainteresowaniami. I oczywiście świata nie widzi poza Clary- swoją najlepszą przyjaciółką, w której skrycie się podkochuje. Miłośc jaką darzy Clary odchodzi na dalszy plan, kiedy po raz pierwszy widzi Isabelle Lightwood- jest pod olbrzymim wrażeniem olśniewającej, pewnej siebie i swoich wdzięków brunetki. Nie potrafi oderwac od niej oczu. W drugim tomie Simon spełnia swoje marzenie- on i Clary, krótko, bo krótko, ale zawsze, są parą. Jednak Clary wchodząc w związek z przyjacielem ucieka od tego, co czuje do Jace'a, którego wciąż uważa za swojego brata. Simon przechodzi przemianę w wampira. On i Clary decydują, że nie będą już próbowali byc razem. Oboje widzą, że dużo lepiej wychodzi im bycie przyjaciółmi. Simon-wampir wdaje się w trójkąt miłosny. Równocześnie spotyka się z tak piękną jak niebezpieczną Isabelle jak i z Maią- młodą wilkołaczką, będącą członkinią stada Luke'a. Cała trójka jest w podobnym wieku. Tylko Isabelle jest dwa lata starsza, ale w jej postępowaniu i działaniu nie widzimy tej różnicy wieku. Cała trójka jest na tyle przeorana przez życie, że są dla siebie równorzędnymi partnerami. Oczywiście fakt, że Simon umawia się z dwoma dziewczynami na raz wychodzi na jaw. Żadna z nich nie jest zbyt szczęśliwa, że była "tą drugą". Dziewczyny buntują się przeciwko Simonowi. Maia wraca do swojego byłego chłopaka- Jordana. Jednak to co połączyło Simona i Isabelle okaząło się silniejsze. Co prawda żadne z nich nie wypowiada na glos słowa "para", ale ci bohaterowie tak się zachowują. Nie dochodzi między nimi do niczego, pozwolę sobie to określic w ten sposób, poważniejszego niż pocałunek, ale troska jaką sobie okazują, sposób w jaki mówią o sobie, ich postępowanie pokazują, że są sobie szalenie bliscy.


W dobie powszechnej erotyzacji kultury saga Dary Anioła i jej podejście do seksualności młodzieży jest miłą odmianą. Cassandra Care nie ucieka, pokazuje, że wiek nastoletni jest czasem poszukiwań, poszukiwań miłości, pierwszych namiętności. Ale pokazuje to w sposób smaczny i wyrafinowany- nie epatuje golizną, nie wsadza bohaterów do łóżka opisując ich fizyczne uniesienia, tylko pokazuje uczucia, emocjonalnośc. Nie ucieka od fizycznej strony milości- pocałunków czy innych czułości, ale opisując je jest subtelna, ale równocześnie nie bawi się w pisarkę dziewiętnastowieczną tworzącą powieścidła dla tzw. panienek z dobrego domu. Udaje jej się zachowac złoty środek. Tym większe brawa należą jej się za to w jaki sposób opisała związek homoseksualny- poruszając ten wątek zachowała się z dużą klasą i rozumieniem świata.

II.Zmierzch. 

Saga tak mocno kochana jak nienawidzona. Z polonistycznego punktu widzenia (Kochane, wybaczcie, wkrada mi się już zboczenie zawodowe; strach pomyślec co ze mną będzie za 20 lat) muszę stwierdzic jedno- stylistycznie i językowo saga jest tragiczna. Ta metafora o meteorze, który przeciął niebo- no cóż. Delikatnie mówiąc- mało wyrafinowana. Co nie zmienia faktu, że lubię te sagę. Nie tylko dlatego, że jest swojego rodzaju odpoczynkiem intelektualnym. Uważam, że historia jaką przedstawia Meyer jest ucieleśnieniem kobiecych marzeń- Kopciuszek znajduje swojego księcia.

No własnie, a co z tym Kopciuszkiem i co z tym księciem?


Edward jest uosobieniem księcia- przystojny, ujmujący, szarmancki, inteligentny, można z nim porozmawiac na każdy temat. Ma jednak pewną tajemnicę- jest wampirem. Wampirem-wegetarianinem. Żywi się krwią, ale zwierzęcą. Ma jednak za sobą przygodę z żywieniem się krwią ludzką.




Kiedy poznajemy Bellę jest ona nieśmiałą, introwertyczną nastolatką- typem chłopczycy. Jest niezdarna, nieśmiała, nie potrafi rozmawiac z płcią przeciwną. Dziewczyna jakich wiele. Edward ją intryguje, ona intryguje jego. Zakochują się w sobie. Ale nad ich związkiem ciąży wampiryzm Edwarda- Bella jest w ciągłym niebezpieczeństwie, nigdy nie wie czy Edward nie odda się instynktowi drapieżnika i nie spróbuje jej krwi. Nigdy nie może byc pewna czy przeżyje pocałunek ze swoim ukochanym, czy obdarzony nadludzką siłą Edward nie zrobi jej krzywdy okazując jej czułośc. 17 latka nie mająca żadnego doświadczenia z mężczyznami decyduje się na związek, który może przypłacic życiem.

A jak wygląda fizyczna strona ich związku? Bella zdaje się nie zważac na niebezpieczeństwo i namawia Edwarda na zbliżenie fizyczne, ale chłopak jest ostrożny- jest świadomy tego, że jego wampirze instynkty mogą się okazac silniejsze niż miłośc jaką darzy Bellę, a jego siła fizyczna może byc nieokiełznana.















Bella decyduje się na nietypowy krok- w wieku 18 lat wychodzi za mąż. Jest świadoma tego jakimi prawami rządzi się małe miasto jakim niewątpliwie jest Forks- wie, że ludzie plotkują, że jest w ciąży.
Wiadomo, że podstawową motywacją dziewczyny jest miłośc jaką darzy Edwarda, ale równocześnie zależy jej na zbliżeniu fizycznym z Cullenem- a chłopak postawił dwa warunki: najpierw musi za niego wyjśc i zostac wampirem. Jednak ich noc poślubna, mimo że Bella wciąż jest człowiekiem, jest, nazwijmy to, pełna. Nieokiełznana siła chłopaka sprawia, że dziewczyna jest posiniaczona i obolała.

Mimo że historia Belli i Edwarda ma dalszy ciąg, to ja chciałabym się zatrzymac w tym miejscu.

Zostawmy na boku wampiryzm Edwarda i bez tego kontekstu spójrzmy na związek jego i Belli. Książe zakochal się w Kopciuszku. Ich związek nie opiera się na fizyczności- mimo że dziewczyna bardzo do niej dąży. Oczywiście, okazują sobie czułośc, całują się, ale do czegoś więcej dochodzi między nimi dopiero po ślubie- co nie jest typowe we współczesnym świecie.


Autorki (autorzy) powieści młodzieżowych w różny sposób podchodzą do tematu erotyki i seksualności. Serce mi się raduje, kiedy widzę, że do tych tematów można podejśc  dużą dozą subtelności i opisywac je z niezwykłą klasą. Daje to nadzieję na to, że w dobie powszechnej erotyzacji można opisywac związek dwojga ludzi koncentrując się na uczuciach a nie tylko na stronie fizycznej.



***********************************************************************************

Powrót po długaśnej przerwie. Strasznie długo mnie tutaj nie było- aż wstyd. Wracam notką literacką- wiecie, studiowanie polonistyki do czegoś zobowiązuje ;) ale już niedługo posty kosmetyczne.

Jak u Was przed świętami? Jak przygotowania? Ja w przerwie między sprzątaniem a gotowaniem ususzylam plastry pomarańczy nabite goździkami- dla mnie własnie tak pachną święta. A Wy, jakie macie zwyczaje świąteczne?

RudaMaruda

niedziela, 22 września 2013

"Dary Anioła"- moje nowe literackie odkrycie

Pamiętacie mojego posta na temat sposobów na jesienną chandrę? Jednym z nich było czytanie książek (pod ciepłym kocykiem, mając w zasięgu ręki kakao i coś słodkiego)- mam propozycję super lektury. :)

Na "Dary Anioła" trafiłam przez przypadek. Nie zdążyłam na seans filmu, na który chciałam się wybrac, więc poszłam na to- głównie z ciekawości. I przepadłam, przepadłam totalnie. Kiedy dowiedziałam się, że film powstał w oparciu o książkę, że w ogóle to jest cała saga, to z prędkością dzikiej pantery pobiegłam do księgarni. I przepadłam po raz drugi. :)

Cały cykl składa się z trzech tomów: Miasto kości, Miasto popiołów, Miasto szkła. Już same tytuły sugerują, że raczej ckliwy romansik to to nie będzie. Wątek miłosny, owszem, jest, ale daleko mu do ckliwości.

+:
1.Książki skierowane są do młodego odbiorcy, bohaterowie mają 16, 17 lat, to brak im pewnego rodzaju infantylności, który charakterystyczny jest dla sagi Zmierzch (tak, Zmierzch czytałam, lubię te książki, bo chyba każdy lubi czasem uciec w taki pudrowo-cekinowy świat). Dary Anioła są pisane bardzo ciekawym językiem. Autorka nie ucieka od złośliwego poczucia humoru, sarkazmu. Pisze językiem prostym, ale dobitnym. Równocześnie w scenach romantycznych, miłosnych (nie, nie, nie Grey to nie jest) pisze z lekkością i godną podziwu subtelnością, ale w sposób pozbawiony patosu.
2.Autorka porusza problem homoseksualizmu. Jeden z bohaterów- Alec- jest gejem i boi się do tego przyznac rodzicom. Chłopak kocha kogoś, ale nie potrafi zaangażowac się w związek z nim i byc szczęśliwym, bo boi się reakcji otoczenia. Jak rozwiązał się ten wątek? Zapraszam do lektury. Warto zwrócic uwagę na to, że w Darach anioła problem homoseksualizmu jest przedstawiony bardzo obiektywnie, bez nacechowania emocjonalnego. Patrząc na Aleca w pierwszej kolejności widzimy wybitnego Nocnego Łowcę, przyjaciela, brata, odwaznego wojownika, a to, że jest gejem dostrzegamy na końcu. 
Autorka nie boi się poruszac się także innych trudnych problemów- miłośc głównych bohaterów nie może ulec spełnieniu z pewnego bardzo ważnego powodu. Ona opisuje to w bardzo ciekawy sposób- przedstawia konflikt serca i rozumu. I ponownie udaje jej się uciec przed patosem.
3.Wspominane już przeze mnie poczucie humoru. Na zachętę kilka smaczków:
- Te dziewczyny gapią się na Ciebie.
- Nic dziwnego, jestem oszałamiająco atrakcyjny. 


Jeżeli chcesz, żebym rozerwał na sobie ubranie, to nie musisz robic sobie krzywdy. Pamiętaj, że miłe słówka też działają. 

Nie chciałabym, żeby ten miły wieczorny spacer przerwała moja nagła śmierc. (nie martwcie sie o moje zdrowie psychiczne, musicie poznac te słowa w kontekście :))

4. Postac Jasa- po prostu. Bohater jest wielowymiarowy, złożony. Pod płaszczykiem złośliwości, sarkazmu, nawet pewnej arogancji kryje się bardzo kruche i wrażliwe wnętrze. Przeczytacie, zrozumiecie :)
Ach, Jace... ;)

-
Nie wykryto.

+/-
Nie wykryto.


Jak widzicie książki z tego cyklu zachwyciły mnie całkowicie. Bardzo zachęcam do ich przeczytania, ponieważ jestem przekonana, że warto. A może już je znacie? Czekam na komentarze :)


Pozdrawiam ciepło.

RudaMaruda


piątek, 16 sierpnia 2013

"Makijaż z Katosu"- recenzja.

Spacerowałam ostatnio po Empiku (on, Matras, Rossman i wszelkiego rodzaju malutkie księgarenki- ten klimat- i antykwariaty to moje ulubione sklepy). Nic nie relaksuje mnie tak bardzo jak obcowanie z pachnącymi nowością książkami. No i właśnie podczas tej wizyty ponownie rzuciła mi się w oczy ( po raz kolejny, przymierzałam się do niej już od jakiegoś czasu) książka "Makijaż z Katosu" Katarzyny Gajewskiej. Postaci Katosu nie będę przedstawiac- każda z Was pewnie coś o niej słyszała, więcej bądź mniej, ale w każdym bądź razie nie jest to postac anonimowa w świecie internetowym. No ale do rzeczy. Wzięłam książkę do ręki i pomaszerowałam do kasy (szczerze mówiąc, gdyby nie ta książka, to nie miałabym kompletnie nic do roboty, kiedy mój pociąg, którym wracałam z Krakowa stał 5 godzin w polu. PKP, miłości moja). Teraz podzielę się z Wami moimi wrażeniami (nie z podróży, ale z lektury ;)). Jak zwykle recenzja w postaci + i -.
Let's start! :)
+
1.Wstęp- pokazuje "człowieka w człowieku", myślę, że wiele dziewczyn może utożsamic się z tym, co Katosu tam mówi.
2.Informacja (dokładna i opisowa) o tym, że należy przygotowac twarz do makijażu. To bardzo ważne, ponieważ wiele dziewczyn zapomina o tym, że makijaż może wyglądac dobrze tylko i wyłącznie na starannie wypielęgnowanej skórze (odsyłam do jednej z pierwszych notek, gdzie Rudzielec wszystko dokładnie wyjaśnił :))
3.Informacja o tym jak dopasowac makijaż do kształtu i budowy oka. To szalenie istotne- makijaż ma zdobic, podkreślac zalety, ukrywac wady, a nie szpecic :)
4.Ciekawostki historyczne o kosmetykach.
5.Zdjęcia w stylizacjach.
6.Pomysłowe stylizacje makijażowe (kilku jestem wielką fanką.)
-
1. Za mało uwagi poświęcone makijażowi ust i modelowaniu twarzy w opisach stylizacji.
2.W rozdziale o doborze kolorów cieni powinny byc fotografie tych kolorów (przynajmniej moim skromnym, rudym zdaniem). Bo to co dla Katosu jest brzoskwiniowe, dla mnie byc nie musi.
3. Wszystkie zdjęcia poza zdjęciami stylizacji- niestety nie są najwyższych lotów.
4. Nie zgadzam się z radami Katosu odnośnie pędzli. Ja wyznaje kult pędzli naturalnych. Syntetyki są dla mnie za twarde. Mam taki typ skóry, że mnie się dotknie mocniej i mam ślady, nawet sińce, więc syntetyki się nie sprawdzają.
5. Pielęgnacja skóry trądzikowej- w oparciu o moją wiedzę (i myślę, że Rudzielec, który jest moim guru w kwestii pielęgnacji się ze mną zgodzi) wynika, że należy robic to trochę inaczej.


Jak widzicie plusy i minusy rozkładają się mniej więcej po połowie. Najogólniej rzecz ujmując jestem zadowolona z tego zakupu, ale nie mogę stwierdzic, że jestem przepełniona entuzjazmem. A Wy znacie tę książkę? Co myślicie na jej temat? Czekam na Wasze opinie.
Łapcie pozdrowienia :)
RM

niedziela, 11 sierpnia 2013

"Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym"

Na fali popularności trylogii o Christianie Greyu i jego pięcdziesięciu odcieniach popieprzenia wypłynęły utwory literackie o "lekkim zabarwieniu erotycznym". Ale nie zapominajmy o tym, co jest przyczyną tego szału. A są to stare, dobre harlequiny. To właśnie im chcę poświęcic ten post.

Na początku zaprzeczę stereotypowi, że harlequiny to powieści erotyczne, płytkie i puste. Dobrze, miłośc emocjonalna i fizyczna jest bardzo ważnym elementem fabuły tego typu utworów, ale jej opisy nie wypełniają całości harlequinów. Bardzo mocno zarysowane opisy i motywacje psychologiczne postaci sprawiają, że te- trochę boli mnie moje polonistyczne serce, ale niech będzie- powieści można określic mianem literatury behawiorystycznej. Może to stwierdzenie jest naciągane (przyznaję się bez bicia- nawet mocno), ale sensowne. Wiele cech bohaterów poznajemy właśnie w oparciu o obserwację ich zachowań. Dlatego trzeba zaprzeczyc stwierdzeniu, że jest to literatura pusta i płytka. Harlequiny są wyśmiewane, nigdy nie traktowano ich jak literatury. Z jedną rzeczą mogę się zgodzic- nie mogę sprzeciwiac się mojemu sumieniu studentki filologii polskiej- nie są to utwory zbyt ambitne, nie są pisane specjalnie wyrafinowanym stylem. No dobrze, ale czy każdy literat musi byc J.Joyce'm, a każda książka "Ullissesem"? No właśnie. Nie mówię, że mamy obłożyc się harlequinami, a literaturę wyższych lotów odrzucic, zakopac, spalic. Mnie na przykład nikt nie wyleczy z miłości do Mistrza i Małgorzaty, Makbeta, Hamleta, Eugeniusza Oniegina, ale do harlequinów zajrzec lubię.

W tym poście chcę poruszyc jeszcze jeden problem. Skąd wzięła się popularnośc harlequinów, Grey'a i literatury greyopodobnej? Czy wszyscy jesteśmy rozbuchani erotycznie?! Nie. Tu chodzi- przynajmniej moim rudym zdaniem- o coś znacznie więcej. Jesteśmy strasznie samotnym pokoleniem. Niby żyjemy w tłumie, mamy rodziny, przyjaciół, znajomych, partnerów, ale tak naprawdę jesteśmy sami. Wszyscy gnamy, biegniemy, próbujemy dogonic. Co? A bo to ja wiem... No i właśnie w tej niezdefiniowanej gonitwie jesteśmy szalenie samotni. A za czym tęsknią ci, którzy są samotni? Za miłością. No i właśnie tej miłości szukają w Greyu, utworach greyopodobnych czy harlequinach. A biorąc pod uwagę fakt, że są to utwory "lżejsze", to zapewniają także rozrywkę intelektualną :)

Przyszedł czas na podsumowanie i wnioski.Nie odsądzajmy harlequinów od czci i wiary. Nie jest to literatura najwyższych lotów, ale nie jest równocześnie pusta czy płytka. Zapewniają relaks i odskocznię od problemów dnia codziennego. Dają nadzieję na to, że każda historia miłosna może miec szczęśliwe zakończenie. A to chyba ważne, prawda? :)





To byłoby na tyle. Stwierdziłam, że sobie samej zrobię odskocznię od cyklu ubraniowego i opublikuję coś z mojego polonistycznego podwórka. Jestem bardzo ciekawa co myślicie na temat harlequinów. Zdarza Wam się je czytac? Bo ja tam lubię do nich zajrzec. Czasem. A może trochę częściej niż czasem ;) A Wy co myślicie na ich temat? Czekam na Wasze komentarze i opinie.

Pozdrawiam na rudo
RM
(wciąż uwielbiająca Szekspira, Puszkina i Bułhakowa- to się nigdy nie zmieni. W końcu Życie jest tylko przechodnim półcieniem...).

środa, 29 maja 2013

Moja top lista lekturowa

10. Jesienna miłość N.Sparksa
Historia miłości Jamie i Landona- piękna, ale trudna, bo naznaczona piętnem śmiertelnej choroby. Wzruszająca i zmuszająca do refleksji.
9.Sen nocy letniej W.Szekspira
Ten wybitny angielski dramaturg pokazał, że potrafi pisać też lekko i z humorem :) Komedia o miłosnych zawirowaniach- ten temat jest bliski chyba każdej z nas :)
8.Seria S.Becketa- Chemia śmierci, ...
Dziennikarz może zostać pisarzem. I to wybitnym. Kiedy poznałam pierwszą książkę z tego cyklu zapałałam namiętną miłością do kryminałów. Więc jeżeli lubisz historie z dreszczykiem, ta saga jest dla Ciebie.
7.Saga Zmierzch S.Meyer
Już widzę, jak się sypią gromy na moją rudą głowę. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten cykl nie jest najwybitniejszym dziełem literackim. To prawda. Ale czy każda książka musi nim byc? No właśnie. Zmierzch nie służy do tego, aby zachwycać się kunsztem literackim autora. Nie... Przy nim mamy odpoczywac. I marzyc. Bo czy któraś z nas nie chciałaby miec takiego Edwarda (albo Jacoba)? :)
6.Hamlet W.Szekspira
Tak, Szekspira kocham miłością szczerą i wierną. Nie wyleczyły mnie z tego nawet studiowanie filologii polskiej. To be or not to be. That is the question.
5.Opowieści rodzinne K.Siesicka
Książka dobra do czytania zarówno zimą, kiedy przykryte kocykiem leżymy na kanapie i wpatrujemy się w światełka na choince, jak i latem kiedy leżąc na leżaku łapiemy promienie słoneczne. Ciepła, rodzinna, przepełniona spokojem opowieść. 
4.Wichrowe wzgórza E.Bronte
Pasja, namiętnośc, miłośc- zniszczyły wszystkich, których dotknęły.
3.Makbet W.Szekspir
Życie jest tylko przechodnim półcieniem
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicośc przepada
Powieścią idioty
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.
2.Kwiat pustyni W.Dire
To co dzieje się w Krajach Trzeciego Świata napawa lękiem i zgrozą. I słusznie. Ale narodziny w tym miejscu nie są wyrokiem. Trzeba mieć odwagę, aby zawalczyć o własny los, szczęście. I W.Dire ją ma. I pokazuje to, że nigdy nie jest za późno, aby zmienić własne życie.
1.Saga o Harrym Potterze J.K.Rowling
Nikt nie jest zdziwiony, prawda? J.K.Rowling, dziękuję Ci za moje magiczne dzieciństwo! :)


A jakie są Wasze ulubione książki? Czekam na komentarze :)

Pozdrawiam na rudo :)  

wtorek, 14 maja 2013

"To była nasza lekcja miłości"

Obecnie widac olbrzymi szał na sagę o Grey'u. Jeżeli ktoś nie czytał, to na pewno słyszał o 50 odcieniach popieprzenia. Odważne sceny erotyczne hipnotyzują odbiorcę. Kiedyś usłyszałam, że książka w taki sposób traktująca o seksualności, nie mogłaby powstać w Polsce. A tu niespodzianka! Powstała! I to na długo przed Grey'em. Ale po kolei.

Marek Harny nie jest pisarzem o sławnym nazwisku. Szczerze mówiąc, moim pierwszym i ostatnim kontaktem z jego twórczością była właśnie Lekcja miłości, której poświęcam ten post. Nie, nie kupiłam tej książki w księgarni. Nie, nie spotkałam się z nią w bibliotece. Moja Mama kupiła ją z popularnym, kobiecym czasopismem. Fioletowa okładka, opatrzona hasłem Literatura na obcasach- szczerze mówiąc oczekiwałam typowo babskiego wyciskacza łez, czyli czegoś za czym nie przepadam. Ale sięgnęłam- z nudów. I nie żałuję.

Głównymi bohaterami utworu są siedemnastoletni Kuba Mazurek i o 16 lat od niego starsza Justyna Barska. Uczeń i nauczycielka języka polskiego, a zarazem wychowawczyni. Ważną postacią jest również dziennikarz, niewolnik fabuł - Jacek Ładny.
Kuba jest uczniem najlepszego liceum w Krakowie (i w całej Polsce), słynnej Kuźni. Swoją karierę w szkole zaczynał od klasy matematycznej, ale z racji tego, że sobie nie radził, został przeniesiony do klasy humanistycznej, której wychowawczynią była Justyna Barska. On-zbuntowany nastolatek, pochodzący z niebezpiecznej dzielnicy, znający środowisko narkomanów, który wie, że chcąc przetrwac musi utrzymywac jak najlepsze stosunki z szefem miejscowego gangu Mussolinim. Ona- córka profesora prawa, żona bogatego biznesmena, mieszka w apartamentowcu, chce startowac do Sejmu.
Ich drogi krzyżują się, kiedy Kuba dołącza do klasy humanistycznej. Justyna- z obowiązku pedagogicznego- chce mu pomóc odnaleźc się w nowej klasie. Proponuje mu współredagowanie szkolnej gazetki, którą się opiekuje. Literacki talent Kuby odkrywa- wspominany już przeze mnie- Jacek Ładny, krakowski dziennikarz, przyjaciel Justyny z czasów studenckich, który pomaga jej w opiece nad gazetką, której chce dodac życia i energii. To właśnie Ładny był recenzentem pierwszego tekstu Mazurka. Więcej zdradzac nie będę- zapraszam do lektury. W zespole redakcyjnym szkolnej gazetki znajduje się również Ewa Góral, córka słynnej krakowskiej pary, działaczy Solidarności, piękna i inteligentna. Sprawiła, że serce Kuby zaczęło szybciej bic. Justyna również była piękną kobietą. Przecież wiem, że kiedy [...] przychodzi w spódnicy, to wszystkim chłopakom staje.- mówi Ewa, nazywana Czarną. Jednak Kuba na początku kieruje się ku swojej rówieśniczce, a nie polonistce. Ważnym elementem fabuły jest kontrowersyjny artykuł autorstwa Kuby i konsekwencje jakie wypłynęły z jego publikacji. Barska, będąc opiekunem szkolnej gazety, również stała się obiektem ataków. To zbliżyło nauczycielkę i ucznia. Napięcie emocjonalne było między nimi od dawna, ale teraz eksplodowało- między Kubą i Justyną doszło do pocałunku. W Barskiej odzywały się resztki rozsądku, usiłowała wycofac się z tej relacji, ale namiętnośc okazała się silniejsza. Między nauczycielką a uczniem zawiązał się romans. Bardzo namiętny romans. Harny sceny erotyczne traktuje odważnie, ale podchodzi do nich ze smakiem. Nie epatuje nagością, nie jest wulgarny, ale równocześnie nie próbuje byc zbyt grzeczny. Nie można zarzucic mu pruderii, ale do scen seksu podchodzi w sposób w dużym stopniu wyrafinowany. Nie jest również pozbawiony poczucia humoru. Nigdy nie kąpałam się w tak zatłoczonym basenie (...) No wiesz, w tej wannie pływają tysiące małych Mazurków. Nie będę zdradzac szczegółów- zapraszam do lektury. Z poczucia obowiązku przyszłego nauczyciela języka polskiego muszę wspomniec o ciekawej kompozycji utworu. Powieśc ma formę... hmm... sama do końca nie wiem... czegoś na kształt bloga. Jest to ciekawe rozwiązanie- pozwala spojrzec na akcję z różnych punktów widzenia. Ale nie chcę zdradzac więcej- czytajcie.

O czym to jest książka? O ludzkiej psychice- o emocjach, skomplikowanych relacjach międzyludzkich, o olbrzymim pragnieniu kochania i bycia kochanym... Również o szukaniu wolności- Oni chcą latac, Justa, latac! I znaleźli na to sposób. W wolnej chwili naprawdę warto do niej zajrzec. Może ta książka to przepis na to, żeby latac...



Rudzielce!
1.Jeżeli chodzi o dzisiaj, to byłoby na tyle. Muszę się Wam przynac- bo komu, jak nie Wam? :-)- że ta notka nie była dla mnie łatwa... Książka, którą Wam przedstawiłam jest dla mnie bardzo ważna. Sama do końca nie wiem dlaczego, ale tak czuję. Lekcja miłości jest też trudna z powodu tematu, jaki podejmuje. Relacja nauczyciel-uczeń na poziomie erotycznym- nie, o tym się nie mówi. Miałam również problem z tym jak napisac, żeby nie zdradzic zbyt wiele z fabuły. Kolejną trudnością był pernamentny brak czasu, na który ostatnio cierpię. Nawet te słowa piszę w notesie na zajęciach (cicho, nie patrzec tak na mnie- jedni rozwiązują krzyżówki, inni grają w wisielca, a ja piszę rude notki). Niech mi ktoś kiedyś powie, że studia humanistyczne, to są takie lekkie, łatwe i przyjemne (KOCHAM MOJE STUDIA, KOCHAM MOJE STUDIA, KOCHAM MOJE STUDIA DO CHOLERY!)...
2.Zbliża się sesja. Juwenalia juwenaliami, ale zbliża się sesja (wiem, że problem odłożony w czasie nie jest problemem, ale czas pędzi jak dzika wiewiórka), dlatego będę miała jeszcze mniej czasu- studia, praca (którą kocham i ubóstwiam, bo nauczyła mnie optymistycznego myślenia- myśl na różowo), moje życie, które jest ostatnio jakieś takie dziwne ostatnio. Dlatego będę gościc na blogu rzadziej. Pewne notki mam już gotowe w rękopisie i zrobię wszystko, żeby wygospodarowac czas na przepisanie ich, ale z czasem może nie byc różowo. Obiecuję, że będę walczyc :)
3. Jak Wam się podoba dzisiejsza notka? Ktoś z Was czytał tę książkę? Czekamy na komentarze ;-)

Pozdrawiam na rudo
RudaMaruda :)

wtorek, 16 kwietnia 2013

"Nie żałuj umarłych Harry. Żałuj tych, którzy żyją bez miłości". Rola Harrego Pottera w moim rudym świecie.

Pierwszą książkę z cyklu o Harrym Potterze dostałam kiedy miałam 8 lat. Małe, wtedy jeszcze nierudowłose, dziecko odważnie wkroczyło w ten magiczny świat.

Bez wahania stwierdzam, że należę do pokolenia HP. Dorastałam razem z bohaterami tego cyklu- Harrym, Ronem, Hermioną, rudymi bliźniakami.Żyłam ich problemami, cieszyłam się ich radościami.

Każdy tom cyklu wiąże się z jakimś etapem mojego zycia. Harry Potter i Kamień Filozoficzny oraz Harry Potter i Komnata Tajemnic to moje spokojne, szczęśliwe dzieciństwo. Harry i jego przyjaciele też byli jeszcze dziecmi. Mieli już za sobą pierwszy pojedynek z Czarnym Panem, ale jednak wciąż byli dziecmi.
Harry Potter i Więzień Azkabanu- ja jestem nastolatką i bohaterowie też. Zmienia im się hierarchia wartości, zaczynają interesowac się płcią przeciwną i przeżywac pierwsze zawirowania miłosne. IV tom ma podobny ton.
V, VI i VII część oswaja ze śmiercią. W Harry Potter i Zakon Feniksa umiera Syriusz- ojciec chrzestny głównego bohatera. Nawet teraz, kiedy wracam do tego utworu i dochodzę do momentu, kiedy Łapa wpada za Zasłonę Śmierci płaczę jak bóbr, albo inny dziki zwierz.
W VI części umiera profesor Dumbledore. Ta scena również jest dla mnie bardzo trudna emocjonalnie.
Jednak Harry Potter i Insygnia Śmierci przebija wszystko, szczególnie sceny bitwy o Hogwart. Śmierci Freda do tej pory nie jestem w stanie przebolec. A kiedy umarł Zgredek dostałam histerii. Moment, kiedy Harry przy użyciu Kamienia Wskrzeszenia wzywa swoich bliskich sprawia, że nie jestem w stanie powstrzymac łez.

Mimo że HP często kosztuje mnie wiele łez, to jest moją ulubioną sagą. Emocje, których mi dostarcza są bezcenne. Wciąż do niej wracam. Sama nie wiem, ile razy ją przeczytałam. Natomiast wiem jedno- HP jest częścią mnie.

Moje Kochane!
A Wy co myślicie o Harrym Potterze. Ja i Rudzielec jesteśmy wielkimi fankami. A to jest mój blog o tej tematyce:  http://po-prostu-historia-wielkiej-milosci.blog.onet.pl/
Czekamy na Wasze opinie i komentarze.

RM

środa, 10 kwietnia 2013

"50 twarzy Grey'a"- porno dla mamusiek czy może coś więcej?

Książkę (a w zasadzie trylogię) E.L. James każdy z nas zna- albo czytał albo o niej słyszał. Ja, RudaMaruda, czytałam. Zachęciła mnie do tego moja siostra, która kupiła pierwszy tom i przeczytała go z wypiekami na twarzy. Sięgnęłam i ja. Tak zaczęła się moja przygoda z Christianem, Aną i "pięćdziesięcioma odcieniami popieprzenia".

Żadna z trzech części nie jest wybitnym dziełem literackim. Może to i dobrze- w końcu te książki mają służyć przede wszystkim szeroko pojętemu relaksowi. Co nie zmienia faktu, że niesamowicie wciągają. Muszę się jednak przyznać do tego, że z pierwszym tomem miałam mały problem. Bo z jednej strony mnie odrzucał (mając dość feministyczne poglądy, nie jestem w stanie zdzierżyć układu pan-uległa, czy kobiety zwracającej się do mężczyzny : "panie"), ale z drugiej strony nie mogłam się oderwać. Byłam jak rozdarta sosna w "Ludziach bezdomnych" (przepraszam za to porównanie- odezwała się we mnie dusza studentki filologii polskiej- musicie mi to wybaczyć :) ). Reasumując, pierwszy tom, podobał mi się, ale nie rozumiałam Anastazji, która z własnej woli zdecydowała się wejść w dość- jakby na to nie patrzeć specyficzny układ damsko- męski. Młoda dziewczyna wzięła na swoje barki całą ciemną przeszłość Christiana. Tak, wiem- miłość, dziewczyna się zakochała. Tylko czy w "50 twarzach Grey'a" można mówić o miłości? Nie jestem pewna. Ana na początku była Christianem zafascynowana. Trudno jej się dziwić-  diabelnie przystojny 27-letni milioner, który osiągnął już wszystko, mający na twarzy i w oczach wypisaną tajemnicę- obok takiego mężczyzny nie można przejść obojętnie. A co było ze strony Christiana? Zwrócił uwagę na Anę, bo pasowała do- ujmę to w ten sposób- wyglądowego profilu uległej: szczupła sylwetka, blada cera, ciemne, długie włosy. Między bohaterami na pewno była namiętność, fizyczne pożądanie. "Czerwony pokój bólu"- to hasło mówi samo za siebie. Pokuszę się o stwierdzenie, że byli w sobie zakochani- dążyli do kontaktu, chcieli przebywać w swoim towarzystwie, nawet planowali wspólną przyszłość (w pierwszym tomie Christian poznał ojczyma Any, a ona jego rodziców i rodzeństwo). Ale czy między nimi była miłość? Szczerze mówiąc nie jestem pewna. Dlaczego? Bo dla mnie miłość jest czymś więcej, a relacja Christiana i Any w pierwszym tomie opierała się głównie- jakby na to nie patrzeć- na seksie, namiętności, pożądaniu. Nie można powiedzieć, że ich związek opierał się jedynie na fizyczności, ponieważ Christian troszczył się o Anę, dbał o jej bezpieczeństwo, a ona pomagała mu w uporaniu się z demonami przeszłości. Jednak pierwszy tom kończy się rozstaniem bohaterów. Steel przestała sobie radzić z "pięćdziesięcioma odcieniami popieprzenia" 

"Trudno tak, razem być nam ze sobą, bez siebie nie jest lżej" śpiewali Krzysztof Krawczyk i moja ukochana Edyta Bartosiewicz. To uniwersalne słowa. II i III tom "greyowskiej" trylogii to opis wspólnego życia Any i Christiana. "Szary" wyjawia tajemnice swojego życia- matka narkomanka pracująca jako prostytutka, brutalny alfons, głód, ból, strach, kilkudniowe czuwanie przy ciele zmarłej matki. Christian, który nigdy nie pozwalał Anie na to, żeby go dotknęła, zaczął przekraczać tę "granicę bezwzględną". Bohater zaczyna się otwierać i rozumieć targające nim emocje. I tutaj mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że między bohaterami była miłość. Namiętność i pożądanie nadal były bardzo ważnymi elementami ich relacji, ale zaczęli postrzegać siebie inaczej. Po pierwsze- przestał funkcjonować układ pan-uległa (co moja feministyczna natura przyjęła z nieukrywaną ulgą). Wreszcie Ana i Christian byli równorzędnymi partnerami. "Moja wewnętrzna bogini", powtarzając za premierem Marcinkiewiczem, zakrzyknęła: "yes, yes, yes!!!" Ta zmiana w kontakcie między nimi, moim zdaniem najlepiej świadczy o transformacji ich relacji. Ana wprowadziła się do Christiana, ale walczyła o zachowanie autonomii, mimo że "Szary" chciał ją nieustannie kontrolować. Anastazja pracując w wydawnictwie, które Christian kupił, nie przyznaje się do tego, że pozostaje z nim w związku. Chce być doceniana za swoje kompetencje, za to w jaki sposób wykonuje swoją pracę, a nie w świetle tego, że jest partnerką właściciela." Moja wewnętrzna bogini" klaszcze w dłonie- kobieta nie chce byc postrzegana jako "żona swojego męża", ale jako jednostka, indywidualność. I za to pani E.L. James należą się brawa. Anastazja jest niepokorna i odważna, potrafi bic sie i strzelac. Szczegółów nie zdradzę- zapraszam do lektury :-)

Trzeci tom- jak na mój rudy gust- jest przesłodzony. Ana i Christian są ze sobą tak szczęśliwi, że człowieka aż mdli. W tej lukrowanej bajeczce brak tylko jednorożców, elfów i różowego brokatu. Na szczęście są momenty, które mają ostrzejszy charakter- ale zapraszam do przeczytania. Jednak ziarnko pieprzu nie jest wyczuwalne w słoju miodu.

W tytule posta zadałam pytanie. Ale nie odpowiem na nie. A co! Taka jest RudaMaruda. Zapraszam do dyskusji. Co myslicie o "50.."?

Pozdrawiam na rudo :)